Osobisty blog Adama Wieczorka - jednego z twórców RPG Bakemono.
czwartek, 25 stycznia 2007
Kapuściński

Zmarł Król reportażu. Wraz z jego odejściem Polska straciła najlepszego dziennikarza. Żaden z obecnych nie dorasta mu nawet do pięt. Jednocześnie był to człowiek, który wierzył, że w każdym jest dobro i mimo rozczarowań szukał w każdym dobrych stron.

Skończyła się pewna epoka. Nic dodać, nic ująć.

A wydawcy zacierają łapki. Nic tak nie podbija sprzedaży jak śmierć autora...

poniedziałek, 22 stycznia 2007
Atak na Innsmouth

Moja dzielna drużyna zakończyła wczoraj kampanię Escape from Innsmouth. To co się działo ciężko opisać słowami. Ten scenariusz składa się z 6 części podzielonych na 3 odcinki każda. Wszystkie odcinki 1, 2 i 3 dzieją się symultanicznie i gracze muszą dosłownie się roz...szóścić? W kazym bądź razie grali nie tylko siebie ale i postaci niezależne. Od załogi łodzi podwodnej, po działonowych na okrętach. Zwłaszcza ta ostatnia zabawa bardzo im się spodobała. Komix i Yubi kochają 3 calowe działo na statku. W ramach profilaktycznego strzelania do wszystkiego zdemolowali doki, starą szopę i dom postaci Yubiego znajdujący się na bagnach. Strzelaniny i wybuchy, sterty trupów i brodzenie po kolana we wnętrznościach to typowy obraz zabaw mojej drużyny. Gdy wyjeżdżali z miasta nie było już Zakonu Dagona, Rafinerii Marsha, połowy doków, podwodnego miasta, paru szop, domu postaci Yubiego i innej drobnicy. Łuna pożarów i krwawe ślady znaczyły drogę przebytą przez poszczególne postaci. W rafę pozostał wbity niszczyciel, a w jednym z portowych magazynów zamieszkała kanonierka wyrzucona na brzeg przez tajemniczą falę. Druga kanonierka minęła się z wynurzającą łodzią podwodną.

Do tego moi ukochani gracze rozwiązali od razu wszystkie podstępy scenariusza. Doktor Najar od razu wydał im się wcieleniem Nyarlatotepa, a kapelan w łodzi podwodnej Istotą z Głębin. Się działo... Ogólnie scenariusz można podsumować następująco: Najpierw strzelać, a potem... jeszcze raz strzelać z 3 calówki.

Oto garść cudownych cytatów z sesji:

Pociski w kształcie delfinów - podskakują lecąc (Komix)

Strzelajmy już! Proszeeeee (Dorota)

Poruszam się ruchem skoczka szachowego (Mazar)

Strzelam w oponę wózka inwalidzkiego, żeby babcia nie uciekła (Mazar i Yubi)

Głeboko wierzący marynarze łodzi podwodnej (Dorota i Yubi)

A, wieloryb. Zwykły wieloryb ze skrzydłami (Yubi?)

Wieloryb, ne wieloryb przed 3calówką musi się ukorzyć (Yubi)

Koniec akcji w mafinerii (Ja)

To jest fajny senariusz. Tu możeby ginąc przynajmniej 6 razy (Mazar)

Straszna babcia z wózka z tysiacem młodych(Ja) i komentarz Mazara - Babcia z ikrą?!

W Innsmouth wszystkie cyfry są płynne - tu Dorota wykonała "papuciowy komentarz" - plink plink? Plap, plap? Czy jakoś tak. Tego się nie da opisać.

Daj te specjalnie spiłowane pociski do puszczania kaczek (Komix)

10:09, bakemono , RPG
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 stycznia 2007
Prezentacja Xboxa 360

Można powiedzieć, że jestem zadowolony. Na nadchodzącym Krakonie będę prowadził prezentację konsoli Xbox 360. Dzięki silnemu wsparciu Microsoftu będę mógł zaprezentować wiele ciekawych gier i przede wszystkim samą konsolę. Na pewno będzie Gears of War, Viva Pinata, Project Gotham Racing 3, Oblivion, Ninety Nine Nights i kilka innych tytułów. Postaram się też o możliwość zagrania przez uczestników prezentacji. Tutaj najwięcej zależy od czasu i frekwencji. Wiadomo, że raczej nie wszyscy się dopchają.

Cieszę się bardzo, bo to dla mnie duża szansa rozwojowa. Można powiedzieć, że wreszcie coś drgnęło. I kto mi jeszcze powie, że zakup konsoli to zły pomysł?

sobota, 13 stycznia 2007
Macki packi

Udało nam się wreszcie zebrać siły i wyruszyć do dalszej walki z Cthulhu. Tym razem moja radosna drużyna przeleciała jak burza przez scenariusz nie zwracając kompletnie uwagi na wątki poboczne. Ale chyba najbardziej dobiła mnie ich ucieczka z Innsmouth. Stracili jeden samochód, ale można powiedzieć, że wymiana była uczciwa, bo spaliło się kilka domów - wysadzili wrak dynamitem. Ogólnie było dużo strzelania i chyba nieźle się bawili. A oto i teksty z sesji wraz z autorami:

Po kuracji elektrowstrzasami w Arkham Asylum: "Zostane elektrykiem. Elektryka prad nie tyka".  - Yubi

"Peklowane smoki morskie" - Komix

Yubi, studiujac swoje notatki: - "Jak ty sie nazywasz? PARAPIES?"

Mazar: "Parapsycholog - to Ty umiesz znajdowac ludzi!"
Bayushi: "Tak??"
po chwili: Bayushi: "Ale zywych czy martwych?"

MG: "Czy idziecie spac?"
Yubi: "Idziemy do wiezienia"

Yubi: "Pocisków do Tommy-guna nie da sie przerobic na pociski Ibn-Ghaziego"
MG: "CO??"
Yubi: "Tak je sobie roboczo nazywamy"

"Kraty najlepiej sie wylamuje mokrym przescieradlem" - Komix

"Pastor elektryczny" - Mazar

23:12, bakemono , RPG
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 stycznia 2007
Ratunku! Mordują!

-         Ratunku! Na pomoc! Mordują! - straszliwy wrzask dotarł do ustawionego w szpic ucha Hastury, wyrywając ją z przyjemnej drzemki na świeżo wypranym ręczniku.

Zaniepokojona ruszyła kurcgalopem do pokoju, gdzie jej oczom ukazał się znany, ale ciągle przerażający widok. Mała kota wiła się w objęciach grubego potwora od żarcia. Nie wyglądał co prawda, jakby miał ją zjeść, ale z nim nigdy nic nie wiadomo. Do dziś ze zgrozą wspominała chwilę, gdy ją ugryzł. Nigdzie w okolicy nie pojawiło się też złowieszcze pudło, którego obecność mogła sugerować wyjazd w bliżej nieokreślonym kierunku.

-         Pomocy! Mordują! - darła się mała, próbując odepchnąć się lewą tylną łapą od pokaźnego brzucha grubasa. Hastura wdrapała się na stół i spokojnie oceniła sytuację. Pudła nie ma. Ruda siedzi przy tym cienkim, co grzeje na biurku. Grubas nie ma na nogach butów. Znaczy to tylko coś co uważa za zabawę.

-         Zamknij się. - warknęła Hastura - Powinnaś znosić to z godnością, a jak tego nie znosisz to go użryj w ten gruby paluch to cię puści. - Nie należy skąpić młodzieży dobrej rady w żadnej sytuacji. Dzięki takiemu postępowaniu zyskiwała w oczach małej szacunek. Znaczy powinna zyskiwać, gdyby to rozwydrzone młode kociątko nie miało tak pstro w głowie.

W końcu grubasowi znudziła się zabawa i mała została wypuszczona. Próbując wylizać futro z obcego i nieprzyjemnego zapachu powędrowała pod stół.

-         Myślałam, że chce mi zrobić krzywdę. - tłumaczyła się niemrawo, wylizując sobie okolice ogona.

-         Jasne. To, że on jest gruby i głupi to jeszcze nie znaczy, że jest sadystą. Kiedyś był brutalniejszy, a teraz już się trochę oswoił. Kilka celnych ciosów pazurem nauczyło go moresu, ot co. - stwierdziła z wyższością Hastura.

-         Ale ty jesteś mądra. - powiedziała mała i skoczyła z pazurami na wiszący poza krawędzią stołu ogon dużej - Berek!

Oba koty sycząc i miaucząc pognały w dzikim pędzie do łazienki, zostawiając zdumionych ludzi za sobą. Są w końcu kotami i nie będą przejmować się takimi niższymi istotami.

21:33, bakemono , Koty
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2