Osobisty blog Adama Wieczorka - jednego z twórców RPG Bakemono.
piątek, 23 stycznia 2009
Kroniki komunikacyjne - Akt 1

Komunikacja miejska jest źródłem wielu ciekawostek. Tych ostatnich dostarczają głównie pasażerowie, którzy często zapominają, że zapchany tramwaj lub autobus jest miejscem publicznym. Dlatego każda konwersacja telefoniczna lub rozmowa z przyjacielem/przyjaciółką trafia też do uszu osób postronnych. Czasem trafia też do ucha osoby wrednej - czyli mnie. Wtedy wredota wyciąga notesik i zapisuje to co podsłucha. Gorzej, bo potem publikuje to na blogu.

Dziś akt 1. Kraków, godzina 8:47, tramwaj linii 19.

Osoba dramatu: Kobieta płci odmiennej, lat na oko 35.

Podsłuchana rozmowa telefoniczna:

- Mam Twoją książkę! (...) Festiwal strachu. (...) I miałam taki tragiczny sen, że Tato ma TAKĄ WIELKĄ dziurę w głowie.

Kurtyna.

czwartek, 22 stycznia 2009
Trzeci numer Engarde

Trzeci numer miesięcznika Engarde, poświęconego rozrywce elektronicznej, trafił do sprzedaży w sieciach salonów EMPiK oraz sieci Kolporter, InMedio, Relay i Ruch.

Przygotowaliśmy 88 stron wypełnionego treścią pisma. Utrzymując wysoką jakość i znaczną ilość artykułów publicystycznych, jesteśmy pierwszym miesięcznikiem na rynku dostosowanym do potrzeb dojrzałego czytelnika. Tematem numeru jest Wiedźmin w wersji na konsole. Przedstawiamy długi wywiad z szefem projektu — Adamem Badowskim.


Na miłośników Prince of Persia czeka konkurs ze wspaniałymi nagrodami ufundowanymi przez polski oddział firmy Ubisoft.

Wybraliśmy się też na testy zręcznościowego symulatora lotniczego Tom Clancy’s H.A.W.X.

Rozwijamy kącik retro, w którym swą wiedzą dzielą się redaktorzy serwisu Retroage.net, a redaktor naczelny zagłębia się w otchłani czasu, sięgając do poczciwego ZX Spectrum. Podróżujemy dalej przez świat fenomenalnej serii Halo oraz badamy historię futurystycznych wyścigów WipEout. Nasi redaktorzy przyglądają się też najlepszym grom 2008 roku.


Nie zapomnieliśmy o recenzjach. W numerze drugim jest ich ponad dwadzieścia, a wśród nich: Rock Band 2, Rise of the Argonauts, SingStar ABBA, Sonic Unleashed i You’re in the Movies.


Odwiedziliśmy krakowskiego dewelopera — Tate Interactive. Przyjrzeliśmy się też pracom nad Krakowskim Centrum Gier.

Szczególnie polecamy artykuł o zastosowaniu konsol w medycynie i szkolnictwie, autorstwa Przemysława Kramarczyka.

Zwyczajową wisienkę na torcie stanowi znany i lubiany komiks Bears of War oraz felietony Doroty Barańskiej, Michała Śledzińskiego, Artura „Shivy” Włodarczyka i Łukasza Orbitowskiego.

A to jeszcze nie wszystko, co znajdziecie w najnowszym numerze naszego miesięcznika. Engarde to 88 stron ambitnej lektury dla każdego miłośnika rozrywki elektronicznej.

Wszystkich chętnych do zapoznania się z pełnym spisem treści zapraszamy na naszą stronę internetową www.engarde.pl i nasze forum, gdzie czekamy na wszelkie komentarze.

16:25, bakemono , Konsole
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 stycznia 2009
Powrót Jacka Budowlańca

Jeden z najsłynniejszych seriali świata powraca na antenę. Mowa oczywiście o 24, lub jak to "tłumoczy" się u nas 24 godziny. Kiedy pod koniec roku miałem okazję obejrzeć wstęp do nowej serii przygód Jacka Bauera (24: Redemtion) miałem przez moment wrażenie, że nowy sezon rzuci naszego bohatera na czarny ląd. Jednak już pierwsze sekwencje nowej serii pokazały, że się myliłem. Znowu mamy USA, jednak najważniejszą zmianą jest przeniesienie akcji z Los Angeles do Waszyngtonu. Poza tym jest standardowo. Wydarzenia rozgrywają się w czasie rzeczywistym (wyjmując przerwy na reklamy), a każdy odcinek to w teorii jedna godzina.

Dzieje się jak zwykle cholernie dużo, ale nie tak wiele jak w poprzedniej serii. Zresztą ciężko jest przebić wybuch bomby nuklearnej na przedmieściach Los Angeles. Dlatego twórcy postawili na głębszą intrygę (jakby poprzednie serie nie były dość zagmatwane). Mamy więc spisek, zdradę na najwyższym szczeblu, wielkie pieniądze i oczywiście konflikt zbrojny w Afryce - ten sam, który mieliśmy okazję oglądać w Redemption. Na razie wyemitowano 4 odcinki i muszę przyznać, że serial zjada własny ogon. Niespodziewane wskrzeszenia, starzy bohaterowie w nowych rolach i... no właśnie, w zasadzie nic więcej. Nawet wyznacznik serii, czyli liczba trupów na odcinek, wyraźnie kuleje. Jak dotąd średnia nie przekracza 5 sztuk. Czymże jest to zatem w porównaniu z poprzednią serią, gdzie w piewszych czterech odcinkach średnia przekraczała kilka tysięcy?

Wiem, że nie można cały czas oglądać jednego wielkiego fajerwerku, ale odnoszę wrażenie, że Jacek ma już dość. Co chwila straszliwy kryzys wstrząsa podwalinami wolnego świata, a jedynym który potrafi przewidzieć czarny scenariusz jest oczywiście Jack. Nie wiadomo po co jest mu potrzebne CTU, FBI, CIA, NSA i inne wynalazki. USA nie może istnieć bez Jacka Bauera!

Pozostaje pytanie czy to źle? Dalej się to świetnie ogląda, a starzejący się Sutherland staje się coraz lepszym aktorem, wychodząc czasami poza zakres swoich pięciu min na krzyż. Dalej są dynamiczne momenty, choć twórcy wyraźnie odeszli od wzorca, który dotychczas pokazywał, że każdy odcinek musi kończyć się spektakularnym zwrotem akcji. Ludzie oczekują cały czas czegoś nowego, a tego w 24 zaczyna brakować. Rozumiem, że nie zabija się kury znoszącej złote jaja, ale może dobrze jest dać czasem odpocząć niektórym seriom? Są chlubne wyjatki, które nawet po latach ciągle trzymają poziom (vide poprzedni wpis o Doctor Who), ale przygody Jacka Bauera do nich nie należą. Naprawdę mam nadzieję, że po tej serii Jacek przejdzie na zasłużoną emeryturę.

wtorek, 06 stycznia 2009
Who is new Doctor Who?

Prace nad miesięcznikiem powodują, że rzadko mam czas na oglądanie filmów czy seriali. Od kilku miesięcy na obejrzenie czekał cały drugi sezon Sarah Jane Adventures. Pech, a może szczęście chciało, że zacząłem oglądać go w sobotę — 3 stycznia. Był to ten sam dzień, w którym BBC miało ogłosić kto zostanie nowym Doktorem Who, zastępując odchodzącego Davida Tennanta.

Oczywiście o całym wydarzeniu i szumie z nim związanym nic nie wiedziałem do czasu, gdy postanowiłem poszperać na oficjalnej stronie Doktora Who za informacjami o Sarze Jane. Jeżeli ktoś jeszcze się nie domyślił Sarah Jane Adventures to „odprysk” (wolę to słowo od angielskiego spin-off) serii Doctor Who, przeznaczony dla młodszych widzów, co nie znaczy, że pozbawiony charakterystycznego dla głównej serii poczucia humoru i szaleństwa. Zajrzałem zatem na stronę i oczywiście wsiąkłem.

Do ogłoszenia zwycięzcy castingu brakowało jeszcze dwóch godzin, które spędziłem wertując wszelkie informacje dotyczące wydarzenia. W Polsce przeszło oczywiście bez echa, ale w Wielkiej Brytanii Doctor Who to instytucja prawie tak ważna jak monarchia. Dość powiedzieć, że cała prasa brytyjska, wraz z częścią stacji telewizyjnych, spekulowała kto będzie nowym wcieleniem kultowej postaci. Wszędzie przybliżano sylwetki wszystkich dotychczasowych aktorów, którzy wcielali się w Doktora (a było ich dziesięciu). BBC, do którego należy serial, szykowało wielkie ekrany, na których w wybranych miastach miał zostać wyświetlony specjalny odcinek Doctor Who Confidential. Wielka Brytania, która 25 grudnia w udowodniła swą miłość do serialu zasiadając w liczbie 12 milionów przed telewizorami, aby obejrzeć świąteczny odcinek serialu, wrzała. Wrzałem również ja, oglądając wywiady, przeglądając strony i słuchając muzyki z serii.

Przyznam, że znam do tej pory tylko trzy wersje Doktora — kreację najwcześniejszą stworzoną przez Williama Hartnella oraz dwie najnowsze Christophera Ecclestona oraz Davida Tennanta. Każda ma swoje plusy, ale jestem zdecydowanym fanem dziesiątego doktora, stworzonego przez Davida. Po tak brawurowej kreacji ciężko mi wyobrazić sobie kogoś innego w tej roli, choć BBC już od jakiegoś czasu (końcówka 4 serii nowych przygód Doktora i najnowszy świąteczny odcinek specjalny) sugerowało zmianę. Wreszcie nadszedł moment, na który czekałem. Ogłoszono nowego aktora.

Jest nim Matt Smith. Młody (najmłodszy z dotychczasowych Doktorów) aktor teatralny, który z wyglądu przypomina mi jednego z redakcyjnych kolegów. Już w pierwszych wywiadach sprawia wrażenie dużo bardziej ekspresyjnego od Davida, który jest mistrzem mimiki. Niestety na poznanie nowej wersji Doktora przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać. Zdjęcia do piątej serii (mowa o nowych przygodach, bo sam serial ma ich dużo więcej) rozpoczną się dopiero latem tego roku, a ich emisja przewidziana jest na rok 2010. Do tego czasu doczekamy się jeszcze czterech odcinków specjalnych Doktora w wersji Davida Tennanta. Przyznam, że już nie mogę się doczekać. Doctor Who to mój ukochany serial — dlatego teraz w wolnych chwilach nadrabiam zaległości oglądając odcinki z lat 60. XX wieku. To kawał historii i jednocześnie przykład świetnego pomysłu, który mimo lat nie został wyczerpany.