Osobisty blog Adama Wieczorka - jednego z twórców RPG Bakemono.
piątek, 29 grudnia 2006
Konsolowo - informacyjnie

Tym razem wpis jest dość dziwny, bo pojawia się równocześnie na dwóch moich blogach. Wynika to z faktu, że blog xboxowy nie daje możliwości zamieszczania komentarzy bez uzyskania loginu Windows Live, co okazało się przeszkodą nie do pokonania przez wielu czytelników.

Dlatego też od dziś wszystkie wpisy, które będą pojawiać się na blogu konsolowym będą również dublowane na Bakemono. Potrwa to do czasu, aż znajdę rozwiązanie problemu komentarzy bez logowania. Szkoda, że nie da się połączyć funkcji bloxa i spaces, wtedy byłbym w pełni zadowolony.

A dziś po pracy wracam do Geometry Wars, albo do Obliviona, bo darmowy dodatek Mehrunes Razor jest dość wciągający.

czwartek, 14 grudnia 2006
Molestowanie o F-16

No i nie wytrzymałem. Miałem nie pisać o polityce, bo mnie zwykle doprowadza do szału, ale to co się ostatnio wyrabia wprowadziło mnie w furię. Muszę z siebie wylać trochę goryczy, bo mi się już uszami przelewa. Chlup.

Molestowanie to wyjątkowo modna ostatnimi czasy sprawa. Na szczęście mnie coś takiego nie grozi, bo każdy kto mnie widział wie jaki ze mnie cud urody, a poza tym kobiety raczej nie molestują. Poza tym, gdyby jakaś się zdecydowała to potem moja ukochana żoncia by z nią zrobiła porządek. Kasia jest niby spokojna i milutka, ale drzemią w niej siły podobne bombie atomowej i wredna zdzira, która poważyłaby się mnie dotknąć prawdopodobnie skończyła by jako krwawe ochłapy rozrzucone w promieniu dwóch kilometrów. Mnie też by coś urwała w ramach profilaktyki zapewne. Molestowanie to nie dla mnie, oj nie.

Skoro już o molestowaniu mowa to przypomina mi się mój ulubiony wykładowca z dziennikarstwa. Nazwiska nie wymienię, bo jeszcze go ktoś oskarży o szowinizm, albo coś, a wysoko go sobie cenię i nie chcę robić mu kłopotów. Podczas jednych zajęć rozmawialiśmy o artykule o molestowaniu - też coś było na topie - i padło tam takie stwierdzenie, że ona nie spodziewała się przecież czegoś takiego. Na co nasz wykładowca przytomnie stwierdził. "Może ona sobie wyobrażała, że to będzie tak wyglądać. Przychodzi do niej facet i mówi: Dzień dobry, czy mogę Panią pomolestować? - A ona na to - Ależ tak, proszę bardzo".

Zresztą ten wykładowca jest autorem całej masy świetnych powiedzonek np. "Dwa telewizory w domu to podstawa szczęścia w małżeństwie". Ponieważ jest to Pan starszej daty w dzisiejszych czasach brzmiałoby to raczej "dwa komputery". Tak czy inaczej miał rację, a jak sobie przypomnę jak on mówił o tym molestowaniu to dostaję natychmiast ataku śmiechu.

A teraz coś z innej beczki.

Ziuuuuuuuuuuuu...

Ziuuuuuuuuuuuu...

Ziuuuuuuuuuuuu...

.........................

.........................

.........................

Pyr, pyr, pyr, zgrzyt, pyr, pyr, pyr.

Nie wiecie co to? No jak to? Przecież to kolejne cztery nasze wielozadaniowe samoloty F-16 lecą z hameryki. Znowu będzie pompa i parada i jaśnie oświecona Maria prezydentowa kropidłem je poświęci. Przy okazji przelotu przez ocean nastąpiła dziwna przemiana. Waleczne Sokoły zmieniły się w Jastrzębie... niby jedno i drugie ma dziub, szkrzydła itp., ale coś tu nie zdecydowanie nie gra. To tak jakby wilka zmienić w lisa, albo kurę w kaczkę.

Swego czasu dość ostro interesowałem się lotnictwem wojskowym na świecie i o ile F-16 jest ładnym samolotem, to jest to niestety maszyna stara. Do tego oczywiście hamerykanie wyrolowali nas na offsecie. Gdybyśmy kupili nieszczęsne Mirage, albo wyjątkowo dobre Grippeny to byśmy tego problemu nie mieli. Nawet gdyby próbowali nas oszukać to by ich komisja europejska przywołała do porządku i przywaliła kary. A tak to hameryka nam pomacha z daleka i zaproponuje nowy kredyt - tym razem na spłatę odsetek od poprzedniego, w wysokości dwóch rocznych budżetów.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że przy zakupie samolotów zapomnieliśmy, że czasem je trzeba konserwować i naprawiać. Nasza umowa nie przewidziała, że trzeba mieć w Polsce zakład przystosowany do ich naprawy. Zakłady w Bydgoszczy mamy, ale one są wyspecjalizowane w naprawach sprzętu marki ZSRR, który dodam jest naprawdę dobry. Teraz czeka nas wydatek kolejnych iluś tam set milionów dolarów na zakład. A Radeczek Ś. będzie mówił, że nie ma problema. Krew zalewa.

Ten sam Radosławik pragnie wysłać naszych żołnierzy na wojnę. Wojnę, w której nie mamy żadnego interesu poza byciem najemnikami hameryki. Bzdury o przywracaniu demokracji i wprowadzaniu ładu można włożyć między bajki. Nasz minister od siedmiu boleści twierdzi na łamach Tygodnika Powszechnego, że robimy to, aby pokazać, że NATO się wspiera. Podkreśla, że jest to ważne przyszłościowo, kiedy zły wróg zaatakuję Polskę i wtedy na pewno hameryka przyjdzie z pomocą. Już to widzę.

Po pierwsze nie bardzo wiem kto miałby nas zaatakować. Niemcy? Po co im kraj kartofli i buraków. Czesi? Dziękuję postoję, mają lepszą gospodarkę. Słowacy? Nie chce im się. Ukraińcy. No ci akurat by mogli, bo we wzajemnym wyżynaniu to my jesteśmy dobrzy. Nienawiść między narodami trwa, ale ich atak odeprzemy z bożą pomocą. Białoruś? A po co jak lepiej nas ograbiać, jak przybywamy do nich. Litwa? A o co chodzi? Szwedzi, Duńczycy? Wolne żarty.

Zostaje nam jeszcze wielka niedźwiedzica, którą ostatnio z uporem zgłodniałego pudla obszczekujemy wiedząc, że ugryźć szans nie mamy. Gdyby rosjanom nagle odbiło i postanowili nas zaatakować to byłaby to najkrótsza i najtańsza wojna w historii. Nie wiem ile kosztuje wysłanie faxu na Kreml, ale pewnie niewiele. Fax brzmiałby "PODDAJEMY SIĘ". Zalali by nas masą zanim hamerykanie by zdążyli pierdnąć dwa razy w swoim parlamencie. A potem by się zrobiło podział np. wzdłuż 38 południka.

Ja proponuję, żeby Raduś wysłał razem z naszymi psami wojny do Afganistanu wszystkie nasze samoloty F-16. Przekonamy się co mogą w warunkach bojowych. Biorąc pod uwagę, że hamerykanie z nowszą awioniką w F-16 mają tam ostre problemy z lataniem to już widzę jak nasze niedoróbki spadają z nieba niczym kaczki na polowaniu. Swoją drogą bardzo mnie ucieszyła wiadomość, że nasze niby supernowoczesne samoloty mają słabszą awionikę niż te hamerykańskie. To niby nic, ale lepszy sprzęt ma nawet Arabia Saudyjska! Argh! Tym optymistycznym akcentem zakończę wpis polityczny. Do następnego wkurzenia.

poniedziałek, 11 grudnia 2006
Ktoś zabrał tlen z Krakowa

Duszę się. Od dwóch tygodni w Krakowie nie zawiał wiatr, a to oznacza, że w powietrzu jest taka ilość substancji szkodliwych, że szkoda gadać. Źle śpię, duszę się, a do tego od trzech dni non stop boli mnie głowa. I nie tylko ja cierpię, ale wszyscy mieszkańcy miasta. Wszyscy są drażliwi, zmęczeni i podtruci. Jeżeli sytuacja się nie zmieni to za tydzień wszyscy tu radośnie powymieramy. Naprawdę nie ma czym oddychać. Czy w Krakowie jest bar tlenowy? Bo chyba się będę musiał wybrać. Jutro mamy miesięcznicę ślubu i chyba pojedziemy gdzieś w góry, po prostu odetchnąć powietrzem, bo to co mamy za oknem w niczym go już nie przypomina. Wiatru!

21:38, bakemono , U mnie
Link Komentarze (2) »
czwartek, 07 grudnia 2006
Mikołaj konsolowy

W tym roku Mikołaj był wyjątkowo domyślny. Nie wiem, czy podsłuchiwał za oknem, czy prowadził ciche konsultacje za moimi plecami, czy też po prostu miał dziki fart, dość powiedzieć, że trafił z prezentem nie w dziesiątkę ale nawet w setkę. Dostałem 2100 punktów do wykorzystania na XBOX Live! co uczyniłem, gdy tylko słoneczko rozświtliło oblicze tego padołu. Znaczy może nie tak z rańca, bo było coś koło 11, gdy zwlokłem swój "tusty" bamber z łoża. Po wpisaniu kodu i nacieszeniu się punktami przystąpiłem do najprzyjemniejszej części, czyli ich wydawania.

Na pierwszy ogień poszło 400 punktów na odblokowanie pełnej wersji gry Defender. Pamiętacie może jeszcze ten tytuł? Lata sobie stateczek i nawala do innych stateczków, co kradną mu ludziki. Trudne jak cholera, ale wyjątkowo miodne, a do tego ten dźwięk podczas strzelania - bzium, bzium, bzium. No normalnie cud i orzeszki. Stara gra z automatów a cieszy jak nie wiem co. Wraz z pełną wersją gry odblokowała się możliwość zdobycia nowych Achievements i już na starcie udało mi się kilka natrzaskać - zresztą liczba w okienku z danymi XBOX Live (tylko na głównej stronie bloga) pokazuje to wyraźnie.

Po Defenderze przyszedł czas na kolejne 400 punktów i odblokowanie kolejnej gry. Tym razem przypadło na grę Contra. To kolejny tytuł z automatów, który akurat w budach z grami w mej mieścinie nosił tytuł Gryzor. Tak czy inaczej gierka już jest i znowu udało mi się natrzaskać kilka Achievementów, choć gra jest trudna, ale na pewno z czasem ją pokonam.

Na koniec postanowiłem odblokować coś większego. Padło na dodatek do Obliviona nazwanego Knights of the Nine, który kosztował 800 punktów i ważył 130 MB. Muszę powiedzieć, że jest zacny. Fajne nowe przedmioty, dużo nowych questów, ale muszę sprawdzić, czy podobnie jak w wersji PC dodano wszystkie poprzednie dodatki, czy też musiałbym je sobie jeszcze dodatkowo ściągnąć. Tak czy inaczej jest w co grać i mam zabawy na najbliższe miesiące.

niedziela, 03 grudnia 2006
Gears of War

Dzięki uprzejmości Nowej Gildii dostałem w swe łapki do recenzji najnowszą grę na XBOXa czyli Gears of War. O tej grze było bardzo głośno od chwili, gdy tylko ogłoszono jej zapowiedź. Dość powiedzieć, że miała pokazać co potrafi konsola. No i pokazała. Gra jest rewelacyjna. Świetna strzelanina, ale nie bezmyślna, bo trzeba się ostro nakombinować, żeby przeżyć, a na wyższych poziomach trudności to trzeba stawać na głowie. W sumie w ciągu dwóch tygodni, które minęły od otrzymania gry przeszedłem ją już 4 razy. Na wszystkich poziomach trudności po razie i raz, żeby zebrać wszystkie nieśmiertelniki. Nieczęsto zdarza mi się przechodzić grę więcej niż raz, a do tego jeszcze zaraz po skończeniu po raz pierwszy. To chyba najlepiej świadczy, że Microsoft i Epic dały naprawdę świetny produkt. Szkoda, że jeszcze nie mam abonamentu Gold, żeby pograć po sieci, ale wszystko w swoim czasie. Polecam grę, choć palce mi odpadają.

A teb brzydki to jeden z większych, ale akurat łatwiejszych do załatwienia potworków w grze. Nazywa się Corpser. Yum, yum.

20:59, bakemono , Konsole
Link Komentarze (2) »