Osobisty blog Adama Wieczorka - jednego z twórców RPG Bakemono.
poniedziałek, 16 maja 2005
Zmęcznie materiałowe

Zaczynam odczuwać przemęczenie związane ze zbyt długą pracą nad ogólnie pojętą fantastyką. Coraz poważniej rozważam zrobienie sobie kilkuletniej przerwy od wszystkiego z nią związanego. Oczywiście to dopiero po wydaniu gry.

Bakemono kwitnie, niczym wiśnie w pewnym dalekim kraju. Pojawiły się nowe ilustracje. Nie tak dobre, jak poprzednie, ale też całkiem niezłe (czytaj o klasę lepsze niż w większości gier RPG). Pracuję w tej chwili nad technologicznymi nowinkami w świecie Bakemono, poczynając od super nowoczesnych pociągów, po mikrotechnologie. Zabawa jest przednia. Materiałów przybywa, tylko aż się drżę na myśl ile z tego trzeba będzie wyciąć.

W ramach inspiracji oglądam japońskie ( nie tylko) horrory. Amerykański RING 2 bardzo mi się podobał. Oczywiście nie ma już nic wspólnego z pierwowzorem, ale jest ładnym rozwinięciem pierwszej części.

Szykuję się powoli na Teleport. Dogrywam już LARPy i prelekcje związane z RPG. Na pewno zrealizuję moją słynną prelekcję "A pocałujcież wy mnie wszyscy w d...", gdzie będę sobie niewybrednie jeździł po całym fandomie.

Na Teleport szykuję też prelekcję o prowadzeniu horrorów w RPG, ze szczególnym uwzględnieniem Bakemono. Chłopaki na pewno też coś przygotują. Łukasz pewnie nową formułę prelekcji o kinie grozy, a Jarek coś metafizycznie odjechanego w kosmos.

Jutro kolejne spotkanie twórcze. Pora przelać kolejne pomysły na papier. Czas nas goni i nie da się drania niczym zatrzymać.

18:26, bakemono
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 maja 2005
Conquest, Kotei, kocia ruja

Conquest się skończył. Nie będę ukrywał, że w trakcie jego trwania zdążyłem się kilka razy mocno zdenerwować. Nie wiem kto - i lepiej dla niego będzie jak się nie dowiem - "poprawiał" opisy do moich punktów programu. Dość powiedzieć, że nie było to ani śmieszne, ani trafione. Ogólnie rzecz biorąc chciałbym powiedzieć "dziękuję". Na całe szczęście ten Conquest ma być ostatnim, jest też prawdopodobnie ostatnim konwentem w Krakowie, który odwiedziłem. Szkoda mi czasu i zdrowia na fandomitów.

Na szczęście długi weekend obfitował też w wydarzenia przyjemniejsze. Wyjazd na Kotei (Konopiska rulez) dostarczył mi masy wrażeń i potwierdził opinię, że prawdziwi karciarze są cokolwiek nienormalni. Rola szofera, w której występowałem podczas tego konu, była całkiem znośna, ale muszę wypracować jeszcze jakiś system spędzania czasu w oczekiwaniu na "bagaż" ;)

Wtorek to był znowu Conquest, a raczej coś co orgowie śmieli nazwać I Krakowskimi Targami Gier. Nie dość, że zero zewnętrznej reklamy, przez co osoby spoza kręgu wzajemnej adoracji na nie nie trafiły, to jeszcze w kazamatach szkoły przy kompletnej degrengoladzie organizacyjnej. Na całe szczęście byłem tam tylko jeden dzień - o jeden za dużo.

Mogę już wstępnie poinformować, że trwają rozmowy dotyczące specjalnych kostek do Bakemono. Oznaczać to będzie, że osoby, które dokonają przedpłat na grę otrzymają dodatkowy bonus w postaci eleganckiej kostki, przygotowanej specjalnie na potrzeby naszej gry.

Łukasz poinformował mnie dziś, że zakończył prace nad pierwszym opowiadaniem do Bakemono oraz, że głowa mu pęka od kolejnych pomysłów. Z racji tego pękania, postanowiłem zluzować go w upierdliwie nudnym zajęciu opracowywania tabelek broni do gry. Sądząc po reakcji był z tego bardzo zadowolony.

Dziś w czasie targów gier omal nie padłem ze śmiechu, kiedy jeden z twórców Wolsunga słysząc, jak opowiadam, że Łukasz szykuje opowiadania do gry, zapytał: "To Orbitowski dla was pisze?". Tłumiąc śmiech wytłumaczyłem mu grzecznie, że Łukasz jest jednym z trzech autorów gry. I niech mi jeszcze ktoś z fandomitów powie, że spotkania z Bakemono nie są potrzebne.

W kwestii samego spotkania z Bakemono na Conqueście. Jestem z niego naprawdę zadowolony. Przez salę przewinęło się sporo osób i jak zwykle ktoś nowy dowiedział się o systemie. To bardzo dobrze, ale to ciągle za mało - muszę opracować jakąś metodę dotarcia z informacją o grze do szerszej publiczności. Chyba już nawet mam pewien pomysł, ale muszę go jeszcze na spokojnie przemyśleć. Na razie muszę odespać ostatnie dni, co nie będzie szczególnie łatwe, biorąc pod uwagę nawał pracy, jaki mnie czeka.

00:06, bakemono
Link Dodaj komentarz »