Osobisty blog Adama Wieczorka - jednego z twórców RPG Bakemono.
poniedziałek, 26 czerwca 2006
Borem, lasem

Internet momentami doprowadza mnie do szału. Z jednej strony rozumiem, że większość osób komentujących artykuły na forach Gazety czy Onetu to banda niedorozwiniętych troglodytów, którzy przez przypadek tylko potrafią czytać i pisać. Z drugiej najchętniej bym zakazał jakiegokolwiek komentowania. Niestety za wolność i demokrację trzeba słono płacić poczytalnością.

Tak jak pisałem poprzednio. Marillion to grupa za wysokich lotów dla tej dziczy, która pętała się w zakolu Wisły. Do tego to nagłośnienie. Naprawdę chętnie bym dostał w swoje ręce tego cymbała, który je robił. To już chyba dziecko z przedszkola zrobiłoby to lepiej, bo w niektórych momentach by je uszka bolały i wiedziałoby, że coś jest nie tak.

W przyszłym roku zaproszą Ich Dodę z Wielkim Cycem z muzyką Wiśniewskiego i zrobią 20 minut fajerwerków i naród będzie happy. Ja przyjadę - jak w latach poprzednich - tylko na fajerwerki. Dzicz niech sobie siedzi w dziczy. Jaki kraj taka kultura.

09:35, bakemono
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 czerwca 2006
Perły przed wieprze

Właśnie powoli zaczynam dochodzić do siebi po wczorajszym bardzo intensywnym dniu. Wywiad udał się bardzo dobrze. POnad 20 minut rozmowy w czasie, której wydarzyło się kilka śmiesznych rzeczy. Już niedługo będziecie mogli to zobaczyć na stronach Neostrady.

A o co chodzi z tytułem mojego dzisiejszego wpisu? Bardzo lubię Marillion, ale uważam, że zapraszanie tak dobrego zespołu na imprezę o charakterze pszenno-buraczanym, gdzie największymi oczekiwaniami publisi jest coś w rodzaju Dody, jest pomyłką. To rzucanie pereł przed wieprze. Do tego nagłośnienie było fatalne przez co część utworów nie brzmiała tak jak powinna.

Z drugiej strony ja jestem zachwycony koncertem. Kilka najlepszych kawałków no i na osłodę dla fanów Out of this World. Rewelacja panie dzieju, rewelacja. Szkoda, że tak krótko. To widowisko mogli sobie darować i przedłużyć koncert.

23:55, bakemono
Link Dodaj komentarz »
Marillion! Marillion!

Teraz tylko fotka. Wrażenia jutro, jak się wyśpię!

01:08, bakemono
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 czerwca 2006
Marillion, pogrzeb, FarCry, WoW, Dni Fantastyki

Jeszcze na dobre nie ochłonąłem po wizycie w Warszawie, gdzie robiłem wywiad z Ianem MacLeodem, gdy zadzwonił do mnie kumpel ze studiów dziennikarskich Krzysiek Kalisz. Dawno się nie słyszeliśmy więc sądziłem, że chce tylko pogadać, ewentualnie spotkać się przy bezalkoholowym. Tymczasem pierwsze pytanie, jakie mi zadał brzmiało - Czy chcesz zrobić wywiad z Marillion?

Zamurowało mnie na moment. Pewnie, że chcę. No to luzik, ale musisz go załatwić. No to mniejszy luzik. Prawdę mówiąc nie sądziłem, że się uda, ale wywiad jest robiony przed kamerami dla dużej instytucji (Neostrada) więc szanse rosły. Szybki mail do Marillionu zaowocował równie szybką odpowiedzią. "Nie ma problemu. Steve i Mark spotkają się z wami w sobotę o 16 w garderobie. Zadzwoń do manadżera uzgodnić wejściówki i szczegóły". Szczęka mi opadła. Wykonałem telefon, dograłem szczegóły na maila i czekam na wywiad, bo to już jutro ;)

Dobrze, że w tzw. między czasie wpadłem na pomysł, żeby o naszym wywiadzie poinformować biuro festiwalowe, bo moglibysmy pocałować barierkę i tyle by z tego było. Za jakąś godzinkę zawalczę jeszcze o akredytacje prasowe, żeby koncercik spędzić pod daszkiem na stateczku w sektorze prasowym, a nie w dzikim i niekulturalnym tłumie - tak jakby dziennikarze byli kulturalni.

Jeszcze w biurze festiwalowym dowiedziałem się, że za organizację przyjazdu Marillionu odpowiada firma GoodMusic. Ogarnęła mnie zgroza, bo jeśli oni nie wiedzą o tym wywiadzie to wtopa na całego. Wysłałem im maila z informacją, bo telefonu na ich stronie jakoś znaleźć nie można. Zakładam, że menadżer grupy wszystko z nimi ustalił skoro się 3 razy dopytywał kto ma robić ten wywiad, ale wolę dmuchać na zimne i mieć kryte wszystkie bazy niż całować potem barierkę i kląć na czym świat stoi.

A teraz coś mniej optymistycznego. Dziś jest pogrzeb pana Andrzeja Rusinka, wspólpracownika redakcji magazynu AURA, w której obecnie pracuję. Znałem go krótko, ale była to postać wyjątkowo sympatyczna i na pewno będzie go tutaj brakować.

I znowu na lżejsze tematy. Od wczoraj zagrywam się w FarCry Insticts Predator, które jak się okazuje różni się znacząco od tego znanego z pecetów. Gra jest zachwycająca, a to jak programistom udało się zrobić tak realistyczną wodę pozostaje dla mnie tajemnicą. Jakbym mógł to bym się normalnie wykąpał w telewizorze. Gra mnóstwo pycha - dziś znowu sobie trochę powalczę.

Wczoraj światek gier planszowych zeelektryzowała wiadomość, że Gozoku wyda planszowe World of Warcraft. Pamiętam, jak przed targami w Norymberdze mówiłem Andrzejowi, że gdyby to wydał byłby to strzał w dziesiątkę. Jak widać idea zakiełkowała, szkoda tylko, że w dalszej fazie projektu nie miałem swojego udziału. Z drugiej strony kompletnie nie znam tego świata, bowiem nie grałem nawet w zwykłe Warcrafty, a idea płacenia za możliwość grania odrzuca mnie od WoW. Tak czy siak fajnie, że gra wyjdzie po Polsku. Zobaczymy jaka jest potencjalna siła nabywcza rynku planszówek, bo jeśli nie na tym produkcie to na jakim można to poznać najlepiej?

Wczoraj kontynuowałem układanie planu prelekcji i LARPów na Dni Fantastyki we Wrocławiu. Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że przysłowie "jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził" ma wiele sensu w przypadku organizowania konwentów. Na szczęście jakoś udało mi się wszystko porozkładać, pytanie tylko czy się to wszystko w efekcie nie rozłoży samo na części pierwsze. Ja mam zamiar się we Wrocławiu dobrze bawić, zwłaszcza że zabieram większość moich gier planszowych, żeby supportować games-room. Mam nadzieję, że znajdzie się trochę chętnych na granie, bo coś tymi nocami robić trzeba.

11:15, bakemono
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 czerwca 2006
Kocie odkrycie

Jak niektórym wiadomo po moim mieszkaniu szwędają się dwie futrzaste istoty, zwane przez niektórych kotkami. Różnica wieku pomiędzy nimi wynosi coś około 2-3 lat - nigdy nie mogę tego spamiętać. Ostatnio koty są na etapie odkrywania nowych miejsc do drzemania.

Olbrzymią popularnością zaczyna cieszyć się konsola PS2, której używam też do odtwarzana DVD. Ponieważ stoi ona tuż obok telewizora (do tego od frontu), koty mają możliwość wykorzystania ogrzewania z dwóch stron - od konsoli i od telewizora. Już się skubane nauczyły, że telewizor LCD nie jest przeznaczony do wspinaczki, bo spada z szafki, a do tego jest cienki na górze i przez to bardzo niewygodny do spania. 

Ostatnio w ramach relaksu podczas przerw w atakach grypy żołądkowej oglądalem Matrixa. Oczywiście koty ładowały się na konsolę i przytulały do ekranu zasłaniając skutecznie widok. W końcu po co oglądać jakiś glupi film, jak można oglądać kota.

09:39, bakemono
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2