Osobisty blog Adama Wieczorka - jednego z twórców RPG Bakemono.
wtorek, 26 lipca 2005
Wkurzenie niepospolite

Dzisiaj nie o Bakemono. Dzisiaj powylewamy sobie jad i pomieszamy z błotem, bo dawno tego nie robiliśmy, a w końcu czasem trzeba.

Wyjątkowo wkurzyła mnie w tym roku grupa osób, które postanowiły za wszelką cenę skrytykować Teleport. To prawda, że wiele rzeczy było tam złych, poczynając od informatora, a kończąc na organizacji z zamku. Są to jednak rzeczy, na które nie miałem wpływu. Natomiast od samego początku stawałem na głowie, żeby moja część programu wypadła jak najlepiej i ludziom, którzy krytykują program konwentu zadedykowałem tekst o organizacji konwentów idealnych. Zjadliwy, żartobliwy tekst, który przez pewną grupę osobników został odebrany cokolwiek dosłownie. Ponieważ umiejętność czytania ze zrozumieniem w narodzie zanika próbowałem im wyjaśniać, że czepiam się jedynie zarzutów dotyczących programu. Ciężko jest bowiem powiedzieć coś o programie, kiedy spędza się większość czasu w knajpie naprzeciwko, rozmawiając z pewną wiecznie ponurą osobniczką, twierdzącą jakobym odrzucił prelekcje jej znajomka/przyjaciela/kochanka (niepotrzebne skreślić). Nic to, pojawiły się pełne oburzenia głosy (raptem 3 osobników, ale ta trójca zawsze pyszczy najgłośniej), które doprowadziły mnie do szewskiej pasji. Na szczęście pojawiły się też głosy osób, które zrozumiały tekst (Inki, Lucek) i im w tym miejscu serdecznie dziękuję.

Jakże zazdroszczę Kuglarzowi organizacji konwentu tematycznego. Gdzie wszyscy przybywający są osobami zainteresowanymi danym tematem, połączeni wspólną pasją i na konwent jadą się bawić, a nie cierpieć. Tydzień po Teleporcie bawiłem się na Dracoolu. W tym roku wypadł malutki, co nie zmienia faktu, że bawiłem się wyśmienicie. Byłem na konkursie, paru prelekcjach, w games roomie, na piwie i naprawdę nie przeszkadzały mi rzeczy dla zabawy nieistotne. Nie spadła mi korona z głowy, gdy poszedłem poprosić o klucz do sali, gdzie miałem prowadzić sesję. Nie marudziłem, że program był zły, bo prelekcje na których byłem podobały mi się, a czas spędzony na konwencie nie był przeznaczony na wyłapywanie wpadek i szukanie dziury w całym, a na zabawie. To nie jest takie trudne - bawić się na konwencie.

Wracając jeszcze do Teleportu. Skoro program RPG, był taki zły to może wina tkwi w prelegentach. Może to Ja i reszta moich prelegentów nie sprostała zadaniu? Ciekawe jednak, że na prelekcjach bywało naprawdę wiele osób (tych które nie zdecydowały się siedzieć w knajpie), a brawa po niektórych punktach programu trwały grubo ponad minutę. Pojawiały się zarzuty, że niepotrzebne są prelekcje dla początkujących graczy RPG. No sorry miśki, ale nie każdy jest niewiadomo jak doświadczonym madafaką, który w 5 minut wymyśla scenariusz na Quentina i tworzy postać klasy Jacka Sparrow. Są ludzie, którym potrzebne są takie prelekcje lub panele. Bardzo ubawiły mnie głosy o złym rozmieszczeniu niektórych prelekcji, kiedy to właśnie prowadzący pyszczyli, że nie mogą o tej godzinie, bo mają spotkanie/larpa kolegi/sex albo inną równie ważną rzecz w planach.

Aby zakończyć ten przydługi już wywód chciałbym tylko napisać coś, czego nie mogę zrobić na forum gildii, bo mnie zaraz zmoderują. Wesołym bucom pokazuję fingera i każę spierdalać.

11:29, bakemono
Link Komentarze (1) »
piątek, 22 lipca 2005
Praca wre, łeb puchnie

Zakończył się Teleport, zakończył się Dracool. Na tym pierwszym prowadziliśmy spotkanie dotyczące naszej gry. Tuż przed nim wyniknęło pewne zamieszanie, kiedy nasz ukochany Łukasz wypił sobie "kapkę" i nie został wpuszczony na konwent. Ku zdumieniu Jarka i mnie pojawił się pod koniec prelekcji, po tym jak sforsował fosę i mur otaczający zameczek, w którym odbywał się konwent. Ogólnie prelekcja była całkiem znośna, choć przyznam, że dużo bardziej zadowolony byłem z ubiegłorocznej.

Dracool wpisał się złotymi głoskami w prace nad Bakemono. W jego trakcie prowadziłem 3 sesje (każda inna) pozwalające zapoznać się z różnymi aspektami występującymi w grze. To właśnie w trakcie sesji ujawnia się prawdziwa siła tej gry i masa niesamowitych możliwości, które otwiera. W tym miejscu chciałbym raz jeszcze podziękować wszystkim graczom uczestniczącym w sesjach Bakemono, było naprawę fajnie.

Po powrocie z Dracoola zostałem zaskoczony przez Łukasza i Jarka, którzy przygotowali 80 stron nowych materiałów! Normalnie szok. Do tego pojawiły się nowe ilustracje, które wymagają drobnych poprawek, ale generalnie trzymają poziom. Tymczasem szykuję się do urlopu. Postanowiłem zniknąć na jakieś 2-3 tygodnie w Skandynawii. Wyruszam już za tydzień. Być może odpoczynek wśród "niepowtarzalnej" przyrody pozwoli mi zebrać siły i wykrzesać z siebie energię potrzebną do dalszej pracy twórczej :)

10:59, bakemono
Link Dodaj komentarz »