Osobisty blog Adama Wieczorka - jednego z twórców RPG Bakemono.
czwartek, 13 listopada 2008
Pierwszy numer "Engarde" w drukarni

Skończyliśmy i posłaliśmy do druku pierwszy numer nowego miesięcznika o grach konsolowych. Engarde zadebiutuje na rynku 22 listopada podczas Targów PGA w Poznaniu. Będziemy tam obecni ze stoiskiem, paroma grami i rzecz jasna numerem.

Poniżej okładka, a jeszcze niżej spis zawartości. W razie pytań zapraszam na stronę www.engarde.pl

Wstępniak
Przedstawienie redakcji
Newsy
Zapowiedzi
Beta Test Tomb Raider Underworld

RECENZJE

Bioshock
Little Big Planet
SBK'08
Siren Blood Curse
Golden Axe: Beast Rider
Spider-Man:Web of Shadows
Silent Hill: Homecoming
MotorStorm 2: Pacific Rift
FIFA 09
Resistance 2
NBA 2K9
Guitar Hero: World Tour
Lego Batman
Fracture
Quantum of Solace
Fable 2
MotoGP 08
Saints Row 2
Far Cry 2
Gears of War 2
Dead Space
Pro Evolution Soccer
Fallout 3
Crash: Mind Over Mutant
Samba de Amigo
Sushi Academy
Sonic Chronicles: The Dark Brotherhood

Dział on-line:
Major League Gaming
Gears of War 2: Multiplayer
Vigilante 8 Arcade

Komiks:
Bears of War

Firma:
Electronic Arts

Felietony:

Dorota Barańska - ZUIHITSU: Co zjeść w Japonii
Łukasz Orbitowski - W ryj

Testy sprzętu: - Arcade GameStick

Ponadto konkurs na najlepszy poziom do Little Big Planet.

12:39, bakemono , U mnie
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 25 sierpnia 2008
Uroki nienawiści

Skończył się urlop. W ramach narodzin nowej świeckiej tradycji postanowiłem odstawić samochód i przesiąść się na komunikację zbiorową. Wcześniej planowałem jazdę rowerem, ale w tym złodziejskim kraju pozostawienie go poza lokalem, w którym się pracuje, grozi natychmiastową utratą mienia.

Wylazłem z domu o 8:11. Gdy podróżowałem do pracy samochodem była to trochę wczesna pora na wyjście (zwykle 8:25), ale postanowiłem mieć zapas. Uczyniłem słusznie.

Zanim dolazłem na przystanek, z obowiązkową przerwą na zakup drogich jak sam diabeł biletów, była 8:16. Ponieważ miasto zachęca do porzucenia samochodu na rzecz MPK, liczyłem, że tramwaje będą jeździć co 5 minut. Jasne.

O 8:23 dotoczył się tramwaj. Niby nie ta linia, którą powinienem jechać, ale z rozkładu wynikało, że z powodu remontu będzie pasować. Ruszyłem.

W środku typowo. Ścisk śledziowy, z równie uroczym aromatem niemytych ciał doprawionym lekką nutką moczu i charakterystycznym odorkiem rychłej śmierci. Widoki też przepiękne. Przepocona pacha, albo żywe kolonie łupieżu na trwałej rodem z PRL. Ciśnienie skacze, ale twardo trzymam się usmarowanej, chyba masłem, rurki. Co przystanek małe rotacje. Odór moczu zastępuje przetrawiony alkohol, a w zastępstwie łupieżu tłuszczostan długowłosy. Dodajmy do tego szalonego motorniczego, który powinien wozić buraki, a nie ludzi i obraz mej radości jest prawie pełny. Dochodzi jeszcze deptanie, smarkanie, kasłanie i wbijanie łokci w bebechy. CUDOWNIE!

Miałem jechać do Dworca, ale jeden przystanek więcej chyba by mnie zabił. Z rosnącą desperacją obserwowalem mknące obok tramwaju samochody. Gdybym pojechał swoim pojazdem, byłbym już na miejscu. Wytoczyłem się pod Pocztą Główną, odetchnąłem świeżą spaliną i poczłapałem z buta przez Rynek na Sławkowską. Do pracy wtoczyłem się o 8:50. Jadąc samochodem byłbym o podobnej porze, za to na pewno ominęłyby mnie te wszystkie atrakcje, jakie serwuje MPK.

Czeka mnie jeszcze powrót, tym razem z zakupami i głębokim popołudniem upalnego dnia. Na samą myśl robi mi się słabo. Chyba wrócę na piechotę. Wyjdzie taniej, a niewiele dłużej. Tyle, że nawdycham się pysznych spalinek. Chyba jednak wolę to niż spocony kremoser mieszkańców Krakowa.

Przez ostatnie pół roku unikałem komunikacji miejskiej. Kula nienawiści w moim brzuchu zmniejszyła się do rozmiarów kuleczki, a sporadyczne wybuchy kierowałem przeciw debilom (głównie debilkom) uważającym, że potrafią jeździć w ruchu miejskim. Dziś na nowo rozpaliła się we mnie gwiezdna kula żaru nienawiści do ludzi. Jakże szczęśliwy się czuję na tym zasilaniu. Pociągnę na nim pewnie do końca tygodnia. Kolejna wyprawa do pracy odbędzie się samochodem.

09:46, bakemono , U mnie
Link Komentarze (2) »
wtorek, 22 kwietnia 2008
Po Targach

Skończyły się Targi Level_01. Jakimś cudem to przeżyłem, choć pracy miałem co nie miara. W zasadzie były momenty, że dobrze by było być w 4 miejscach na raz. Najważniejsze, że ludzie, którzy przyszli na Targi, świetnie się bawili i spędzili czas, nie nudząc się.

W sumie Targi odwiedziło 2500 osób, co jest wynikiem niezłym, choć dalekim od oczekiwań. W przyszłym roku poprawimy pewne elementy, które teraz nie do końca zagrały, i przede wszystkim postaramy się, żeby rodzimi producenci gier zdołali "znaleźć parę złotych w budżecie", aby móc się na nich pojawić.

12:08, bakemono , U mnie
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 stycznia 2008
Mass Effect zaliczony

Krótko w nowym roku. Mass Effect zaliczony dwa razy, walczę o dalsze Achievementy. Przeprowadzka i meblowanie zakończone, święta i sylwester udane i zaliczone. Teraz można przysiąść nad innymi sprawami - w tym nad Bakemono. Nie porzuciliśmy systemu i mamy zamiar skończyć nad nim prace - jak tylko graficzka dostarczy obiecane półtora roku temu materiały na płycie!

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

00:01, bakemono , U mnie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 lipca 2007
Taka tam puszcza, phi

Wczoraj nastąpiła druga wyprawa samochodowo-rowerowa do Puszczy Niepołomickiej. Ponieważ Yubiowóz odmówił współpracy wybraliśmy się Wolviowozem, na którego dachu zamontowaliśmy cztery trzymadła na rowery. Przy okazji montowania ww. zorientowaliśmy się, że Kasia i Dorota mają nikłą wiarę w nasze możliwości, bo gdy tylko zaczęliśmy umieszczać rowery na dachu uciekły za garaże. Niezrażeni brakiem zrozumienia i poparcia ustawiliśmy konstrukcję na dachu i pojechaliśmy do Niepołomic.

Tym razem, nauczeni doświadczeniem, pojechaliśmy od razu pod leśniczówkę na Trakcie Królewskim i stamtąd dopiero w głąb puszczy. Tylko co to za puszcza, gdzie są asfaltowe alejki, do tego równiejsze niż większość polskich dróg. Puszcza... Trochę puszczasto to było dopiero gdzieś tam na brzegach, jak przez chwilę jechaliśmy leśną ścieżką. Co prawda Panie marudziły, że pokrzywy, jeżyny i komary, ale jakoś udało nam się przejechać ten "trudny" odcinek. Potem już tylko dróżki gruntowe i asfaltowe. Puszcza... jasne.

Po przejechaniu 17 kilometrów (Puszcza...) zapakowaliśmy rowery na samochód (tym razem żony nie miały gdzie uciekać) i pojechaliśmy coś zjeść. Padło na wspomniany w poprzednim wpisie Snack Flandria, gdzie objedliśmy się po uszy i znowu dostaliśmy belgijskie piwo, ha!

Tak zakończyła się wyprawa do Puszczy (taka tam puszcza). Po drodze były pyszne jeżyny, trochę komarów, mniej pyszne pokrzywy i żadnego żubra. Swoją drogą jak się woła na żubra? Taś, taś?

10:16, bakemono , U mnie
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4